środa, 30 września 2015

Katalońskie wybory 27S - reakcje, interpretacje

Po niedzielnych wyborach plebiscytarnych w Katalonii otrzymałem sporo pytań od znajomych oraz czytałem przeróżne interpretacje wyników, wiele z nich dość jednostronnie przedstawionych. Poniżej postaram się pokrótce wyjaśnić kto zwyciężył, kto poniósł klęskę i jak interpretują rezultaty poszczególne ugrupowania. Aby mieć lepsze rozeznanie w temacie kandydatur, jakie wzięły udział w wybobrach, zapraszam do przeczytania mojego poprzedniego posta.

Rekordowa frekwencja

W tym roku zarejestrowano zdecydowanie najlepszą frekwencję w wyborach autonomicznych w historii post-frankistowskiej Katalonii: 77,44 % osób uprawnionych do głosowania skorzystała z tego prawa, w porównaniu do 67,76 % w 2012 i 58,78 % w 2010. Charakter plebiscytu jaki nadano wyborom zmotywował elektorat i nikt nie chciał przegapić tej szansy na zdecydowanie o przyszłości wspólnoty.

Zwycięzcy

Źródło: Vilaweb.cat
W prawie wszystkich 'comarques' (jednostka podziału terytorialnego w Hiszpanii) wygrali separatyści z Junts pel Sí, co doskonale pokazuje mapa przygotowana przez Nació Digital. Inna mapa, udostępniona przez dziennik ‘Ara’ podaje też procentowo poparcie dla pozostania w ramach Hiszpanii.

W niektórych 'comarques' ugrupowania niepodległościowe zwyciężyły z dużą przewagą, gdzie indziej z niewielką, a w najbardziej zaludnionej prowincji Barcelona straciły kilka miast na rzecz Ciutadans i PSC (Na przykład El Prat, L'Hospitalet, Santa Coloma, Sant Adrià de Besòs). Secesja największe poparcie uzyskała w mniej zaludnionych prowincjach Girona (Północ) i Lleida (Zachód), natomiast w południowej prowincji Tarragona duży sukces odniosło pro-hiszpańskie ugrupowanie Ciutadans.

Celem Junts pel Sí i CUP, czyli partii dążących do niepodległości, było zdobycie ponad 50 % głosów, aby móc dążyć do jednostronnego ogłoszenia niepodległości (DUI - Declaració Unilateral d'Independència) w ciągu najbliższych 18 miesięcy. Tylu głosów jednak nie udało się zdobyć, JxSí i CUP razem zdobyły 47,74 % głosów. Na uwagę zasługuje duży sukces lewicowej i niepodległościowej CUP - z 3 miejsc w poprzednich wyborach podskoczyła do 10 w tegorocznych.

Interpretacje

Według części mediów pro-hiszpańskich wyniki oznaczają, iż separatyści przegrali część referendalną wyborów, zatem nie mają podstaw, aby ogłosić niepodległość. Jest to pierwsza z możliwych interpretacji, jednak, jeśli zagłębić się w szczegóły, wcale nie jest taka oczywista.

Przede wszystkim, na co zwracają uwagę media katalońskie i międzynarodowe (choćby 'The Financial Times'), istnieje kilka partii, które opowiedziały się jedynie za możliwością przeprowadzenia legalnego referendum, jednak nie określiły się co do separacji. Przykładem jest Catalunya sí que es Pot, wspierana przez Podemos, która zdobyła 8,94 % głosów. Inne, mniejsze ugrupowania również nie wyraziły swojego zdania, a głosy 'in blanco' i nieważne nie powinny liczyć się do żadnego z dwóch bloków.

A więc podsumujmy wybory dzieląc ugrupowania na 4 grupy:

TAK: JxSí + CUP = 47,74 % (1,957,348 głosów)
NIE: C's + PSC + PP = 39,17 % (1,605,563 głosów)
Nieokreśleni: CSQP + UDC = 11,45 % (469,364 głosów)
Pozostałe: 1,12 % (45,659 głosów)

Przy takim podziale mamy jasność, iż separatystów jest zdecydowanie więcej niż przeciwników proklamowania Republiki Katalońskiej. Na podstawie tej interpretacji Junts pel Sí czują się również zwycięzcami plebiscytu, nie tylko wyborów. Z kolei CUP przyznaje, iż nie udało się osiągnąć celu, jakim było 50 % i wobec tego trzeba najpierw skupić się na ustanowieniu rządu.

System wyborczy

Warto zapoznać się z katalońskim systemem wyborczym, aby zrozumieć dlaczego partie separatystyczne mają tak dużą przewagę w ilości miejsc w parlamencie (73 do 62) nad zwolennikami unii z Hiszpanią, a w głosach nie udało im się zdobyć 50 %. Otóż ilość głosów nie jest proporcjonalna do liczby parlamentariuszy, ponieważ w skupiającej prawie 3/4 populacji prowincji Barcelona 50 tysięcy głosów daje 1 miejsce, podczas gdy w prowincjach Tarragona, Lleida i Girona wystarczy 40 tysięcy głosów. W 2011 roku na 135 parlamentariuszy 85 przypadło Barcelonie, 17 Gironie, 15 Lleidzie i 18 Tarragonie. Odliczyć należy też głosy nieważne, ‘in blanco’ oraz te oddane na partie, które nie przekroczyły progu 3 % i nie będą miały żadnej reprezentacji.

Podsumowując: W aspekcie wyborczym zdecydowanie wygrał separatyzm, ale nie otrzymał ponad 50 % głosów. Czyli „Sí” wygrało z „No”, ale brak ponad połowy głosów nie pozwala jeszcze na ogłoszenie zwycięstwa w plebiscycie. Z pewnością wyniki byłyby dużo bardziej przekonujące gdyby zamiast wyborów plebiscytarnych można było przeprowadzić referendum. W takim wypadku duża część osób niezdecydowanych oddałaby głos na którąś z opcji i wcale nie wykluczone jest, iż ponad połowa populacji jednak stanęłaby po stronie "Sí".

Co dalej z Katalonią i Hiszpanią?

Prezydent Generalitat, Artur Mas. Źródło: Guardian.co.uk
Interpretacje wyników są przeróżne i często wywołują sporo kontrowersji, choć bardziej obiektywna prasa zagraniczna pisze o zwycięstwie ugrupowań dążących do niepodległości, zaznaczając, iż rezultat nie daje Junts pel Sí i CUP prawa do ogłoszenia niepodległości. Z kolei obserwatorzy nie bagatelizują faktu, iż Hiszpania ma coraz poważniejszy problem z komunikacją na linii Madryt – Barcelona i prędzej czy później secesja może dojść do skutku.

W dodatku okazuje się, że rządzący politycy z Partido Popular nie wybaczyli prezydentowi katalońskiej wspólnoty autonomicznej zorganizowania referendum w zeszłym roku. Artur Mas, wraz z Irene Rigau i Joaną Ortegą, staną przed sądem, oskarżeni o "nadużycie władzy". Poparcie dla Masa ogłosiły nawet wcześniej nieprzyjazne mu lewicowe ugrupowania takie jak CUP czy też burmistrz Barcelony, Ada Colau, reprezentująca ugrupowanie spokrewnione z Catalunya sí que es Pot. Katalońska prasa doszukuje się w tej decyzji represji politycznych za przewodniczenie ruchowi niepodległościowemu. Wszystko wskazuje na to, że kontrowersje dopiero się zaczynają, co może być dla separatystów wodą na młyn.

Fakty i ciekawostki (Za ‘El Periódico’):
- Kataloński separatyzm przesunął się w stronę pozycji bardziej lewicowych wraz z koalicją CDC z ERC i sporym sukcesem CUP, która zdobyła 10 miejsc w parlamencie.
- Rządy JxSí mogą się okazać trudne, ponieważ ERC i CDC historycznie miały bardzo różne poglądy na wiele spraw.
- Dawniej przedmieścia Barcelony tworzyły tzw. ‘Czerwony pas’, z powodu swoich lewicowych preferencji. Obecnie przewagę nad socjalistami zdobyli ‘pomarańczowi’ Ciutadans.
- Za klęskę uważa się wynik Catalunya Sí que es Pot. Według niektórych obserwatorów błędem było nie użycie nazwy partii ‘Podemos’, wspierającej kampanię CSQP, która pozytywnie kojarzyła się wielu wyborcom z ostatnich lat. Lider Podemos, Pablo Iglesias, z pewnością obawia się o wyniki grudniowych wyborów ogólnokrajowych.
- Tylko 30 % katalońskiego społeczeństwa ma wyłącznie katalońskie pochodzenie. Około 90 % posłów Junts pel Sí ma wyłącznie katalońskie nazwiska, z kolei w przypadku CUP, PSC, CSQP jest to około 40 %. Wśród Ciutadans jedynie 1 osoba na 25 miejsc w parlamencie ma katalońskie nazwisko.
- Dwie Katalonie: Separatyści wywodzą sie w dużej mierze z mniejszych miejscowości w prowincjach Girona i Lleida. Zazwyczaj mają wyższy poziom wykształcenia i zarobków niż Katalończycy przeciwni separacji. Bezrobotni zagłosowali głównie za utrzymaniem unii z Hiszpanią. Jak zauważają obserwatorzy, w Szkocji sytuacja jest dokładnie odwrotna.

Kilka ciekawych stron i artykułów na temat wyborów:

http://www.theguardian.com/world/2015/sep/28/catalan-separatists-win-election-and-claim-it-as-yes-vote-for-breakaway

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz