niedziela, 14 października 2012

1,5 miliona na ulicach czyli jak obchodzi się Narodowy Dzień Katalonii

Ponad miesiąc temu, 11 września, wyszedłem na ulicę Barcelony oczekując zobaczyć po raz pierwszy masową manifestację katalońskiej tożsamości oraz demonstrację przeciwko rządom polityków w Madrycie. Tego dnia co roku Katalończycy świętują swój dzień narodowy - La Diada Nacional. Z roku na rok idea niepodległości regionu zyskuje coraz więcej zwolenników, a zmęczona centralistyczną władzą Katalonia miała tego dnia okazać swoje niezadowolenie i głośno zarządać niepodległości. Spodziewałem się tłumów, lecz to co zobaczyłem przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania. Niemal wszystkie ulice w promieniu kilku kilometrów od Passeig de Gràcia i Plaça Catalunya były zamknięte dla ruchu samochodów i przepełnione ludźmi do tego stopnia, że przejście 100 metrów zajmowało 5-10 minut, w zależności od tego jak daleko znajdowało się od epicentrum manifestacji. Przy każdej ulicy stały również dziesiątki autobusów, które przywiozły do Barcelony ludzi z całej Katalonii.

Jednak zacznę od tego czym jest Diada Nacional, jakie wydarzenie upamiętnia i jak jest obchodzona. Co ciekawe, wydarzenie do którego nawiązuje to nie spektakularne zwycięstwo, rekonkwista czy też podboje wysp na Morzu Śródziemnym lecz... porażka Korony Aragonii, której część stanowiła Katalonia, w Wojnie o sukcesję hiszpańską. O wojnie tej pisałem już wcześniej opisując język kataloński, ale krótko przypomnę ten konflikt. Otóż Katalonia, obok Walencji i Murcii opowiedziała się po stronie Austrii i jej zwolenników, a przeciwko Hiszpanii Filipa V i jego sojusznikom. Jedną z przyczyn takiego układu było niezadowolenie z centralistycznych rządów w Madrycie, co zresztą nigdy do końca nie ustało, a ostatnio przybrało na sile. Konsekwencją tego konfliktu zbrojnego była natomiast utrata przez Katalonię wielu swobód - przede wszystkim autonomii oraz statusu katalońskiego jako języka oficjalnego. Przede wszystkim zaś porażka w wojnie oznaczała wchłonięcie przez Hiszpanię Korony Aragonii, która do tej pory znajdowała się w unii z Koroną Kastylii.



Te wydarzenia sprzed prawie 300 lat nie zostały zapomniane i między innymi na nich Katalończycy zbudowali swoją tożsamość po długim i mrocznym okresie dyktatury generała Franco. Przez ostatnie dekady po odzyskaniu autonomii, Katalończycy skutecznie oddalali się od Hiszpanii wprowadzając dawno utracone elementy swojej kultury. Katalonia była dużo bardziej hiszpańska w 1974 niż jest teraz, a zmianę tą zawdzięcza skutecznej rewolucji kulturowej. Wielu Hiszpanów zarzuca Katalończykom retuszowanie legend (np. Almogàvers) i wprowadzanie zwyczajów na użytek swojego nacjonalizmu. Z pewnością upowszechnianie  elementów ludowych takich jak taniec narodowy Sardana czy też Castellers mocno przyczyniły się do odbudowania tożsamości i oddalenia się kulturowo od Hiszpanii. Oczywiście podobieństw jest wciąż bardzo wiele, a wspólna historia, media oraz hiszpańska i hiszpańsko-języczna kultura w ogóle wywarły duży wpływ na Katalonię.

Jednak decydujący wpływ na znaczne zwiększenie popularności separatystów bez wątpienia miała kiepska kondycja hiszpańskiej gospodarki i nieudolne działania rządów w Madrycie. Setki kilometrów na wschód od stolicy kraju ludzie już od dłuższego czasu nie czuli "chemii" z Hiszpanią i nie identyfikowali się z prowadzoną przez nią polityką, co było bardzo widoczne w trakcie wyborów do parlamentu w 2011 roku. Podczas gdy w większości prowincji walkę o miejsca toczyły ze sobą głównie Partido Popular (PP) i socjaliści z PSOE, w Katalonii i w Kraju Basków największą ilość głosów zdobyły miejscowe partie - odpowiednio Convergència i Unió oraz Amaiur.

Wróćmy jednak do 11 września i ulic Barcelony. Opisałem już tłumy, które zalały wręcz cały Passeig de Gràcia, Ramblę Catalunya i Plaça Catalunya, a także wiele innych ulic wokół Passeig de Gràcia. Oficjalne dane na następny dzień mówiły o liczbie 1,5 miliona osób. Niekończące się morze osób z flagami, czerwono-żółtymi barwami wymalowanymi na twarzach oraz transparentami wspólnie krzyczało: "In-Inde-Independència!" ("Niepodległość"), dało się też słyszeć hymn Katalonii "Els Segadors". Treść transparentów nie pozostawiała złudzeń: "Mamy dosyć Hiszpanii", "Katalonia - nowe, niepodległe państwo w Europie", "Chcemy móc zdecydować o swoim losie". Wśród manifestantów nie zabrakło też mieszkających w mieście cudzoziemców, w tym sikhów w turbanach, Afrykanów, Pakistańczyków i Latynosów. Wielu manifestantów przybyło na Diadę z dziećmi, które wzorem rodziców przywdziały narodowe barwy i wzięły czynny udział w święcie narodowym.

Oto transmisja telewizji TV3 z tego niezwykłego dnia:

Osoby występujące w spocie reklamowym nawołującym do udziału w 'Diadzie' nie są bynajmniej anonimowe dla Katalończyków. Są to między innymi popularny pieśniarz Lluís Llach oraz znani aktorzy, reżyserowie, dziennikarze, prezydenci katalońskiego parlamentu Generalitat, filozofowie, a także inni przedstawiciele katalońskiej kultury. Udział tak szanowanych postaci w organizacji 'Diady' z pewnością miał spory wpływ na tak wysoką frekwencję, a także pokazuje jak wielkie poparcie ma idea niepodległości również wśród tutejszej inteligencji. Swoje poparcie okazał również były trener FC Barcelona, Pep Guardiola, obecnie mieszkający w Nowym Jorku. Ciekawostkę dla kibiców Barçy może stanowić pewien dość często fotografowany transparent, na którym widniał napis "Pep Guardiola na prezydenta".

Możecie również obejrzeć trochę niezłej jakości zdjęć fotoreporterów "La Vanguardii"

2 komentarze:

  1. No, wreszcie jest coś nowego! Tak szczerze mówiąc, zawsze wiedziałam o separatystycznych nastrojach w Katalonii, ale jak to się zobaczy na własne oczy, albo nawet na wideo czy na zdjęciach, to wtedy naprawdę uderzające, jak wiele dla tych ludzi znaczy niezależność...
    Ciekawostka fajna :) Można prosić jakieś zdjęcie tego transparentu? :)

    OdpowiedzUsuń